Pogotowie Modlitewne Królowej Pokoju

Idea Pogotowia Modlitewnego Królowej Pokoju powstała na modlitwie, jako odpowiedź na ciągłe i niezmienne wezwanie Maryi: „Módlcie się, módlcie się, módlcie się”, „Módlcie się w moich intencjach”. Jest to dzieło Matki Boga, a nie nasze. My tylko chcemy czynić to o co prosi Maryja. A od modlitwy zaczyna się wszystko dobro w nas i wokół nas, przychodzi POKÓJ.

Modlitwa Maryi po Ofierze Eucharystycznej Pana Jezusa jest modlitwą najpotężniejszą i najskuteczniejszą. Stąd uczmy się od najpokorniejszej Uczennicy Boga jak się modlić i jak dać Maryi ster naszym modlitwom.

Świadectwa

ŚWIADECTWO CUDÓW UZDROWIEŃ ZA PRZYCZYNĄ KRÓLOWEJ POKOJU

Do pogotowia napisałam rok temu, w sprawie mojego brata Tomasza. Jestem pewna, że będę składać potężne świadectwo na jego temat. Maryja wie, kiedy będzie ten odpowiedni moment, w dalszym ciągu proszę o modlitwę za niego. W tym okresie przeżywaliśmy dobre, radosne, ale i trudne chwile.

Tą radosną było urodzenie przez  moja siostrę Szymonka, choć też początkowo siostra miała problemy, by zajść w ciążę. Więc była to dla nas wielka radość! Jednak w 7 dniu od narodzin maluszka przeżyliśmy ciężką chwilę. Dziecko na naszych oczach nagle przestało oddychać i reagować. Wzywaliśmy pomocy Maryję i wielu świętych, był szybki chrzest, robiliśmy reanimację dziecka. Co było ważne, gdy maluszek się urodził siostra od razu zawierzyła go aktem zawierzenia Maryi i oddała Jej Niepokalanemu Sercu! Gdy pogotowie przyjechało, a było to po 10 minutach dziecko samo wróciło do życia! To był prawdziwy cud, dla mnie cud wskrzeszenia! Zabrano go do szpitala następnego dnia okazało się, że wszystkie badania wyszły dobrze, a lekarze stwierdzili, że była to śmierć łóżeczkowa. Jestem ogromnie wdzięczna Maryi i wszystkim modlącym się za uratowanie jego życia.

W tym okresie moja mama miała zaćmę na obu oczach i traciła już całkiem wzrok, gdy mojej siostrze urodził się Szymon, to babcia nawet nie mogła zobaczyć wnuczka, widziała tylko kontury dziecka. Z każdym dniem było coraz gorzej, już przed samą operacją prawie nie rozpoznawała osób. Terminy były odległe. Jednak dzięki- wierzę głęboko mocy modlitwie i wstawiennictwu Maryi znalazły się na naszej drodze osoby, które przyspieszyły termin operacji, zorganizowały cały wyjazd do szpitala w Katowicach. Aż trudno uwierzyć co działo się w szpitalu, jak mama była traktowana dobrze. Dano jej jednoosobowy pokój, później dwuosobowy z łazienką, gdy inni leżeli na korytarzach, pierwsza dostała wypis. Wszyscy myśleli, że mamy potężne znajomości, nie wiedzieli tylko, że te z nieba. Operacja się udała mimo, że lekarze mówili, że była ciężka, przez mamy choroby, nadciśnienie, nadwaga, cukrzyca. Poznaliśmy w szpitalu wspaniałych ludzi i zawiązaliśmy wiele bliskich relacji, była okazja by porozmawiać o Maryi, odmówić razem Koronkę do Miłosierdzia. Szkoda, że nikt nie mógł zobaczyć uśmiechu i radości mojej mamy gdy po 4 miesiącach i 20 dniach od urodzenia się wnuczka mogła go po raz pierwszy zobaczyć!

Teraz chcę złożyć świadectwo w sprawie Aleksandra. W zeszłą środę wysłałam smsa z prośbą o modlitwę do pogotowia. Było to w dniu, kiedy Aleksander trafił do szpitala, stan chorego był poważny, zakażenie moczem całego organizmu. Dziś odbył się jego pogrzeb, ból miesza się z ogromną radością, ponieważ jestem ogromnie wdzięczna Maryi, że odszedł w pierwszą sobotę miesiąca poświęconą Jej Niepokalanemu Sercu! Otrzymał przeogromną łaskę, dotąd nie mogę w to uwierzyć! Chwała Panu i Maryi za wszystko!

Wracając z pogrzebu dostałam smsa od znajomej Pani Michaliny, która miała dziś badania mózgu w szpitalu w Krakowie. Pani Michalina od kilku lat nosiła w głowie bombę zegarową, olbrzymiej wielkości tętniaka mózgu, który powodował bóle głowy, zawroty i ostatnio nawet dziwne zachowania. Lekarze zdecydowali w końcu, żeby przyjechała do Krakowa i tam zadecydują czy go będą operować, czy też zabezpieczą go tzw. klamrowaniem. Dziś właśnie były robione ponowne badania mózgu przed operacją. To sms od niej który otrzymałam: Już po badaniach. Zabrali mnie o 11.20 a przywieźli z powrotem o 12.35 obecnie żadnego tętniaka w całym mózgowiu NIE STWIERDZAM! Wyobrażasz sobie moją radość? To słowa Pani Michaliny, a wyobrażacie sobie moją radość i wszystkich bliskich Pani Michaliny! Niech ta radość będzie też radością wszystkich modlących się w Pogotowiu! Niech będzie Bóg przez Maryję we wszystkim i wszystkich uwielbiony! Bóg zapłać wszystkim za modlitwę!

I na koniec jeszcze takie spostrzeżenie, o wielu tych sytuacjach nie pisałam do pogotowia, ale w zamierzeniu jest, że modlitwa jest w intencjach Maryi i innych, nie będę teraz wymieniać intencji oraz, że modlitwa ogarnia też wszystkie osoby w pogotowiu, ich własne intencje i parafie, tu Maryja pokazała, że ogarnia troską nie tylko członków pogotowia, ale i wszystkich naszych bliskich, krewnych i znajomych, oraz że wysłuchuje wszystkich naszych próśb nawet te, które nie wysyłamy i nie wypowiadamy! Tak bardzo jestem wdzięczna Maryi i wszystkim, których postawiła na mojej drodze!

Pełni wiary w to, że modląc się w Jej intencjach ogarnia swoim płaszczem wszystkich bliskich i dalekich chcę zakończyć słowami Św. Arnolda Janssena: Błogosławiony ten, kto razem z Tobą walczy, razem z Tobą zwycięża Maryjo, razem z Tobą będzie uwielbiony. Piszę te świadectwa i słowa, dla umocnienia innych, oddania Bogu chwały przez Maryję, dla wzrostu Jej czci i wiary innych. Wielbi dusza moja Pana za to, że dał nam Maryję, za wszystkie wydarzenia życia, za was wszystkich kochani w pogotowiu, za wszystkich kapłanów, wszystkich naszych bliskich i znajomych, za nasze parafie…itd! Sami dopowiedzcie. Bóg zapłać za modlitwę! Niech Bóg wszystkim wszystko wynagrodzi!

Monika

ŚWIADECTWO – JAK MARYJA WYPROWADZA Z POGMATWANIA ŻYCIOWEGO

Nazywam się Małgorzata. Mam 35 lat i jestem żoną oraz mamą dwójki dzieci. Matka Boża była dla mnie od lat młodości kimś szczególnym. Jako młoda dziewczynka biegałam na “Majówki” czy na codzienny Różaniec. Moje późniejsze życie było ciągłym przeplataniem się okresów życia “z Bogiem” i “bez Niego”. Szatan wykorzystywał w perfidny sposób moje zranienia z dzieciństwa i zniewolił ludźmi oraz różnymi uzależnieniami. Największym zmaganiem oczywiście była dla mnie sfera seksualna i nieczystość. Pewnego razu byłam już tak zmęczona życiem, że znajomi zaproponowali mi wyjazd do Medjugorie. Pojechałam nie wiedząc nawet co to za miejsce. Było to wiele lat temu a ja byłam wtedy na studiach. Tam na Górze Kriżevac Jezus dotknął mnie w sposób szczególny i uwolnił z wszelkich zniewoleń. Jeszcze nigdy w życiu nie czułam się tak wolna jak wtedy. Wszystkimi zmysłami czułam Boga i wszystko robiłam z myślą o Nim. Każdemu opowiadałam o Matce Bożej. Spotkałam się jednak z niezrozumieniem nie tyle u poszczególnych ludzi co u kapłanów i w różnych wspólnotach. Niektórzy księża tłumaczyli mi, ze Matka Boża to jedynie “pierwsza święta” itp. Nie mogłam znaleźć swojego miejsca w Kościele ani kogoś, kto by podzielał moją miłość do Maryi. Nie mając żadnego punktu zaczepienia powoli staczałam się znów w niewole grzechów. Ułożyłam sobie życie po swojemu, raniąc oczywiście mnóstwo ludzi po drodze. Zaręczyłam się i… okazało się iż mój narzeczony nie ma żadnych sakramentów poza rzekomym chrztem o którym mówiła jego mama, iż miał w szpitalu. Zaczęła się wiec nasza droga krzyżowa do życia w sakramentach św. W miedzy czasie przyszła na świat nasza córka Zuzanna. Wylałam wiele łez szukając kapłana, który przygotowałby mojego męża do sakramentów byśmy mogli zawrzeć ślub kościelny. Wszystko było bardzo trudne ale postanowiłam, że nie odpuszczę, że wytrwam. Poznałam życie bez Boga i już dłużej nie chciałam w tym trwać. Postanowiliśmy, iż do dnia naszego ślubu w Kościele będziemy żyć w czystości. Wtedy to miałam wrażenie, że całe piekło wyszło by mnie kusić i odwieźć od tej decyzji. Nawet w snach byłam atakowana przez złego. Nie wypuszczałam jednak Różańca z rąk i to Matka Boża wygrała tę bitwę o czystość. Wszystko odeszło. To Ona wskazała mi kapłana, który mnie wyspowiadał z 5 lat. To Ona również wskazała mi Pogotowie Modlitewne Królowej Pokoju, bo wiedziała, że sama nie dam rady wytrwać. I tu rozpoczęła się moja droga oczyszczenia. Bóg pokazywał mi dawne zranienia, grzechy młodości dawno zapomniane i nigdy niewyspowiadane. Trzy lata trwała nasza droga oczyszczenia. Szatan robił wszystko by nie doszło do naszego ślubu. Wytrwaliśmy w czystości przez cały ten okres i nie wyobrażam już sobie życia w grzechu. Czystość jest naszym drugim imieniem. Tam bowiem gdzie jest Różaniec i Maryja, nie ma miejsca na nieczystość. Dziś mamy dwie wspaniale córki. Druga nasza córka urodziła się o godz. 15:01. Dokładnie gdy mój budzik w tel. zadzwonił powiadamiając mnie, że czas odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Jeśli ktoś spyta się mnie, czy droga z Bogiem i Maryja jest łatwa to od razu mogę odpowiedzieć, że nie. Jest trudna i usłana cierpieniami, ale jest droga wolności i radości.

“Wiele nieszczęść [spada na] sprawiedliwego,
lecz ze wszystkich Pan go wybawia.
Strzeże On wszystkich jego kości,
ani jedna z nich nie ulegnie złamaniu.”
(z Psalmu 34)
Z całego serca dziękuję Bogu za wspaniałych kapłanów, których konferencje dotykały mojego serca (ks. P. Glas, ks. D. Chmielewskiego, o. Daniela…)  oraz za naszego wspaniałego ks. Jacka, którego wartości nie jesteśmy w stanie poznać, bo jest ono ukryte w Sercu Maryi.
Obyśmy wszyscy kiedyś spotkali się w niebie 🙂
Małgosia W.    (Stany Zjednoczone 19 grudnia 2016r.)

PRZYKŁADOWA MODLITWA ZWIĄZYWANIA ZŁYCH DUCHÓW DO RÓŻNYCH SYTUACJI ŻYCIOWYCH (PROPONOWANA PRZEZ KS. PIOTRA GLASA)

Panie Jezu w Twoje Imię, mocą Twojej Przenajdroższej Krwi związuję wszelkie duchy złe, nieczyste, które chciałyby nam przeszkadzać i szkodzić podczas naszej np. rozmowy spotkania np. z tatą, przełożonym, małżonkiem itp.  związuję wszelkie duchy złe, nieczyste, które chciałyby atakować linię telefoniczną (jeżeli przez telefon rozmawiamy) i zakłócać lub niszczyć naszą relację pomiędzy mną a Tatą, przełożonym, małżonkiem itp.  . Niech wszystkie te duchy złe będą głuche, nieme i ślepe. Niech wszystkie te duchy złe przez Niepokalane Serce Maryi zostaną strącone na dno piekła i nigdy do nas nie powracają, nie szkodzą nam. Amen.

MODLITWA ZAWIERZENIA

Panie Jezu Chryste okryj mnie i mojego Tatę, przełożonego, małżonka itp.   Twoją Przenajdroższą Krwią na zawsze, całkowicie i nieodwołalnie. Zawierzam Maryjo Twojemu Niepokalanemu Sercu Mojego Tatę, przełożonego, małżonka itp. na zawsze, całkowicie i nieodwołalnie, Matko Boża chroń mojego Tatę, przełożonego, małżonka itp.  wraz ze wszystkimi archaniołami, aniołami i świętymi Pańskimi, ze wszystkimi duszami czyśćcowymi   od wszelkiego złego grożącego duszy i ciału teraz i w wieczności, a zwłaszcza od ognia piekielnego. Amen

8 GRUDNIA – UROCZYSTOŚĆ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NMP

– – „GODZINA ŁASKI” – –

W okresie 24 października 1946 roku do 8 grudnia 1947 roku Błogosławiona Matka Boska ukazała się jedenaście razy Siostrze Pierinie we Włoszech. Matka Boska prosiła o głęboką skruchę i odpokutowanie grzechów. Matka Boska prosiła, żeby Siostra Pierina przyszła w południe 8 grudnia do kościoła. „Będzie to moja Godzina łaski”, powiedziała Matka Boska. Siostra zapytała się jej jak ma się przygotować do tej Godzina łaski? Na co Błogosławiona Matka Boska odpowiedziała: „Modlitwami i głęboką skruchą. Przeczytaj 50-ty psalm Dawida trzy razy z otwartymi ramionami (ręce na bok). Podczas Godziny Łaski mogą zostać udzielone duchowe ułaskawienia. Łaska Boga dotknie nawet najbardziej okrutnych i bezlitosnych grzeszników.”

Błogosławiona Dziewica obiecała, że wszystko o co ludzie ją poproszą podczas Godziny łaski (nawet o to co niemożliwe), będzie im odpuszczone, o ile jest to zgodne z wolą Wiecznego Ojca.

Rankiem 8 grudnia ludzie zaczęli przychodzić do kościoła i do południa zebrało się ich dziesięć tysięcy osób, większość stała na ulicy bo nie mogli zmieścić się w kościele. Odmawiali Różańce. Gwałtownie z kopuły kościoła zeszło brylantowo-białe światło i pojawiły się stopnie, które dochodziły do podłogi. Schody były pięknie udekorowane czerwonymi, białymi i żółtymi różami. Błogosławiona Dziewica zjawiła się, promieniując światłem ubrana na biało. Uśmiechając się przemówiła miękkim, kochającym głosem:

„JAM JEST Niepokalanym Poczęciem, Matka Wszech Ułaskawień i Łask oraz Matka Mojego Ukochanego Syna Jezusa. Chcę żebyście uznali mnie jako Mistyczną Różę. Chcę żeby 8. grudnia każdego roku w południe przeprowadzali „Godzinę łaski”. Wiele duchowych łask i fizycznych błogosławieństw będą udzielone temu kto modli się w ciągu tej godziny”.

Potem zaczęła powoli unosić się po schodach, pięknie wysypując płatki róż. Dochodząc do połowy schodów, znów przemówiła: „Bardzo będę szczęśliwa, widząc taki mocny przejaw Wiary”. Wielu chorych było wyleczonych tym sposobem i wiele cudów się stało jako dotrzymana obietnica błogosławionej Matki Boskiej.

Podsumujmy zatem dla ułatwienia:

  1. Godzina Łask – 8 grudnia (Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP) od 12:00 do 13:00
  2. Czas ten najlepiej spędzić w Kościele, a jeśli nie ma takiej możliwości, w odizolowaniu od wszystkiego co może przeszkadzać
  3. Godzinę modlitw rozpoczynamy 3-krotnym odmówieniem Psalmu 50 z rozłożonymi rękami (tekst poniżej)
  4. Po odmówieniu/odczytaniu Psalmu następuje czas na odmówienie swoich modlitw ulubionych, w każdym razie czas własnej inwencji.

Zachęcamy by wśród intencji jakie w tym czasie oddamy Matce Boskiej nie zapomnieć również o intencjach (nie zawsze nam znanych) naszych braci i sióstr, którzy z różnych względów nie mogą oddać się w tym czasie godzinnej modlitwie. Niech choć w myśli po cichu wspomną Matce Boskiej te intencje, a my, którym dane ten czas spędzić na modlitwie wyprośmy również te łaski u Przenajświętszej Panienki.

Zachęcamy jednak – jeśli jest choć mała szansa na to – do skorzystania z tego czasu wielkich łask. Wielu ludzi 8 grudnia bierze dzień wolny w pracy, jeśli możecie zróbcie to samo. 🙂

Poniżej prezentujemy proste i praktyczne rozważanie przed modlitwą oraz tekst Psalmu 50 i propozycje innych dobrych jak sądzimy na tę okazję modlitw:

Zacznij od przypomnienia sobie obietnic Matki Najświętszej.

„W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

Skup się na modlitwie i zapytaj siebie: „Co obiecuje mi Matka Najświętsza?”. Ona zapewnia, że Godzina Łaski „zaowocuje wieloma nawróceniami”.

Proś o łaskę nawrócenia dla tych, którzy jej najbardziej potrzebują.

„Serca zatwardziałe i zimne jak ten marmur zostaną dotknięte Bożą łaską i staną się wiernymi czcicielami naszego Pana, i będą Go szczerze miłować (…)”.

Proś o tę łaskę dla siebie i najbliższych.

„Przez to nabożeństwo uzyskacie wiele łask duchowych i cielesnych”.

Nie bój się prosić o łaski – nawet największe!

„Nasz Pan, mój Boski Syn, Jezus, ześle swe przeobfite Miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą stale modlić się za swych grzesznych braci (…)”.

Proś o łaskę nawrócenia dla grzeszników.

„Każdy, kto będzie modlić się w tej intencji i wylewał łzy pokuty, odnajdzie pewną drabinę niebieską, przez me macierzyńskie Serce będzie też miał zapewnioną opiekę i łaskę”.

A teraz podziękuj za tę łaskę, którą ci dziś Matka Najświętsza gwarantuje!

W tym momencie możesz zacząć rozmawiać z Maryją modlitwami, które są najbliższe twemu sercu. Odmów Różaniec, przeplatając go aktami miłości (Boże, choć Cię nie pojmuję…) i żalu za grzechy (Ach, żałuję za me złości…). Wyznaj swą wiarę w Boga (Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego), wychwalaj Jego dobroć (Chwała na wysokości Bogu), oddaj się Maryi pod opiekę (Cały jestem Twój, o Maryjo). To słowa szczególnie miłe Maryi. One otworzą dla ciebie Jej Serce, ciebie zaś niech otworzą na Jej dary.

Niektóre wydania Pisma Świętego mają numeracja psalmów przesunięta o jeden. Do uniknięcia nieporozumień zalecany psalm do Godzina łaski podano niżej:

  • PSALM 50 (czasami podawany jako 51)

Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego!

Uznaję bowiem moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną.

Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,

tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku i prawym w swoim osądzie.

Oto zrodzony jestem w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka.

2

Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie, naucz mnie tajników mądrości.

Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.

Spraw, bym usłyszał radość i wesele: niech się radują kości, któreś skruszył!

Odwróć oblicze swe od moich grzechów i wymaż wszystkie moje przewinienia!

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!

Nie odrzucaj mnie od swego oblicza i nie odbieraj mi świętego ducha swego!

Przywróć mi radość z Twojego zbawienia i wzmocnij mnie duchem ochoczym!

Chcę nieprawych nauczyć dróg Twoich i nawrócą się do Ciebie grzesznicy.

Od krwi uwolnij mnie, Boże, mój Zbawco: niech mój język sławi Twoją sprawiedliwość!

Otwórz moje wargi, Panie, a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

Ty się bowiem nie radujesz ofiarą i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.

Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.

Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci: odbuduj mury Jeruzalem!

Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia, wtedy będą składać cielce na Twoim ołtarzu.

  • Różaniec (w poniedziałek odmawiamy Tajemnice Radosną)
  • Litania o Niepokalanym Poczęciu NMP

Kyrie, Elejson, Chryste, Elejson, Kyrie, Elejson.

Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami,

Synu, Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty, Boże,

Święta Trójco, Jedyny Boże,

Święta Maryjo, módl się za nami,

Święta Maryjo, bez grzechu pierworodnego poczęta,

Cała piękna i bez zmazy,

Wolna od pożądliwości ciała, oczu i od wszelkiej pychy,

Umiłowana Córko Ojca Przedwiecznego,

Wybrana na Matkę Syna Bożego,

Najukochańsza Oblubienico Ducha Świętego,

Świątynio Trójcy Przenajświętszej,

Jaśniejąca Jutrzenko Słońca Sprawiedliwości,

Nowa Ewo, przyobiecana w raju na starcie głowy węża piekielnego,

Pociecho, radości i błogosławieństwo Ludu Wybranego,

Najdoskonalsza Istoto spośród wszystkich stworzeń,

Lilio wśród cierni czystością jaśniejąca,

Dziewico od zarania Bogu poślubiona,

Świeczniku w siedmiorakie dary Ducha Świętego ozdobiony,

Całopalna ofiaro Bożej Miłości,

Żywy Przybytku Słowa Wcielonego,

Dziewicza Matko Jezusa,

Najwyższa chlubo świata chrześcijańskiego,

Godna Dziedziczko sławnych niewiast Starego Zakonu,

Wierne wypełnienie zapowiedzi Proroków,

Błogosławiona między niewiastami,

Królowo nieba i ziemi,

Pogromie duchów piekielnych,

Ucieczko grzeszników,

Silna podporo ludzi słabych,

Skarbnico łask dla dążących do świętości,

Niedościgniony wzorze wybrańców do chwały wiecznej,

Najwierniejsze zwierciadło Serca Jezusowego,

Pośredniczko łask Boskich dla dusz sobie powierzonych,

Pocieszycielko strapionych i nadziejo umierających,

Szczególna Opiekunko tych, którzy Cię wzywają,

Najłaskawsza Matko dla wszystkich Twych dzieci,

Współuczestniczko Męki ukrzyżowanego Zbawiciela,

Szeroka Bramo Niebios dla swoich czcicieli,

Obfita nagrodo w niebie dla naśladowców Twych cnót,

Szczególna Patronko szerzących cześć Twojego Niepokalanego Poczęcia,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

  1. W poczęciu Twoim, Panno, Niepokalanaś była.
  2. Módl się za nami do Ojca, któregoś Syna porodziła.
  3. Módlmy się.

Boże, Ty przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie i na mocy zasług przewidzianej śmierci Chrystusa zachowałeś Ją od wszelkiej zmazy, daj nam za Jej przyczyną dojść do Ciebie bez grzechu. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

  • Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

 

św. Ludwik Maria Grignion de Montfort

 

Za zgodą Kurii Biskupiej Warszawsko-Praskiej z dnia 28.06.2010, nr 1242(K)2010 (do prywatnego odmawiania)

MOC BOŻEGO BŁOGOSŁAWIEŃSTWA

Pewnego dnia na okienku między lekcjami poszłam na spacer na tzw. wyspę… dzwoniły dzwony na Anioł Pański – odmówiłam i odmawiałam koronkę, modliłam się … Idę tą wyspą i widzę przed sobą dwie kobiety i małego chłopczyka, błogosławię ich w duchu…. Zapragnęłam zaczepić tego maluszka, mówię mu jaki śliczny kochany chłopczyk, a on nie wiem dlaczego nie chcę oceniać – zaczął pluć, nie dałam za wygraną, rozmawiając błogosławiłam jemu, babci i mamie… Dowiedziałam się jak ma na imię – Mateuszek (miał ok.  2 latka) pożegnałam się, a on nie chciał iść z mamą i babcią. Uszłam 15 kroków i patrzę, a on  znowu przybiegł do mnie, pytam go: to co teraz będziemy robić? No to się poprzytulamy – mówię mu i przytuliłam go… Stałam na tej wyspie i czułam, że stoję ja mały człowiek fizycznie, a we mnie jest Żywy Jezus i ten chłopczyk nie przybiegł do mnie tylko poczuł Jezusa, do Niego przybiegł…. Czułam, że Pan się mną posługuje … Bądź uwielbiony Panie Jezu.

Wrócił do mamy, ale wyrywał się i nie chciał iść… Poszłam na stronę niemiecką naszego miasta i poczułam silne przynaglenie, że mam wracać, patrzę, a ta trójka idzie nadal przede mną i Mateuszek z daleka zauważył mnie i wypatrywał, zatrzymywał się, myślę, co to dziecko czuje i widzi, to jest niesamowite przyciąganie Bożej miłości… Idę i modlę się: Panie Jezu jeśli jeszcze się spotkamy to niech się stanie Twoja wola, jeśli mamy porozmawiać, nie chcę zwracać uwagi na siebie… I doszłam do nich… zatrzymał się popatrzył na mnie poważnym wzrokiem… potem na ogródek i mówi „o wiatraczek, ale się nie rusza… mówię, bo nie ma wiatru” Mówię mu, że idę do szkoły, bo dzieci na mnie czekają… A on za mną i nie chciał iść z mamą…  a cały czas im błogosławiłam…. I w końcu Mateuszek popatrzył na mnie i powiedział tak bardzo swobodnie i lekko: „Jezus, Maria”. ZDĘBIAŁAM  A  JEGO MAMA JESZCZE BARDZIEJ…. To był cud… Przez to dzieciątko Bóg przemówił…. Poszłam sparaliżowana do szkoły… Chwała Ci Panie Jezu…

ŚWIADECTWO KASI Z IRLANDII:

Zbierałam się już od jakiegoś czasu, żeby napisać o tym, co w niedługim czasie zmieniło się w moim życiu. Odkąd dołączyłam do PMKP po prostu zaczęłam się więcej modlić wkładając w te modlitwy serce, dołączyłam też do Nowenny Pompejańskiej w intencjach Maryi. Zawsze pamiętam w modlitwach o naszej wspólnocie PMKP i proszących o modlitwę. Gdy codziennie oddaję swoje życie Mateczce Najświętszej prosząc by Duch Św. mnie prowadził, wszystko co robię zaczyna sprawiać mi radość, a szczególnie modlitwa, co przedtem było dla mnie nie lada wysiłkiem.13 czerwca w święto Niepokalanego Serca Maryi będąc na pielgrzymce  w sanktuarium Matki Bożej otrzymałam łaskę uzdrowienia przez słowo poznania prowadzącego modlitwę: z wielkiej traumy, którą przeżyłam w swojej rodzinie i chociaż jeszcze przeżywam trudności, będę mieć już inne spojrzenie na to wszystko i rzeczywiście tak się dzieje, a najpiękniejszy jest ten pokój w sercu i poczucie, jakby jakiś ciężar, który nosiłam w sobie po prostu zniknął. Do tego wielka wdzięczność za otrzymaną łaskę, ciągła pamięć o Bogu,  modlitwa nieustanna i chęć pomocy Mateczce Najświętszej w Jej pragnieniu modlitwy za grzeszników, oraz lektura Pisma Św., a gdy w modlitwie poprosiłam o pomoc w trudnej sytuacji, otworzyłam Biblię-trafiłam na fragment, w którym była rada, aby modlić się o mądrość w trudnościach. Bóg czasem tak szybko odpowiada na nasze prośby, zawsze jest przy nas i zawsze nas prowadzi, wystarczy tylko otworzyć swoje serce. Naprawdę nie ma nic piękniejszego od życia prawdziwą, żywą wiarą, od życia sakramentami: codzienną Mszą Św. i Komunią Św. Jezus rzeczywiście uzdrawia nas w każdej Komunii Św., rzeczywiście przychodzi do naszych serc i przemienia je.

Kocham Cię Jezu! Dziękuję Ci Mateczko Najświętsza za wszystkie wyproszone dla nas łaski, prowadź nas dalej do Jezusa, ucz nas ciągle tej pięknej wiary i wyproś dla nas dary Ducha Św., byśmy potrafili także innym pomagać odkryć wszechogarniającą miłość Boga.

Serdecznie pozdrawiam ks. Jacka, Teresę i całą wspólnotę PMKP, niech dobry Bóg błogosławi Wam w każdym dniu, a Maryja otacza płaszczem swej opieki.

To wielki zaszczyt móc należeć do wspólnoty Maryi i modlić się w Jej intencjach. Dziękuję. Kasia

 

AKT ZAWIERZENIA NIEPOKALANEMU SERCU MARYI – który MA WIELKĄ MOC

Maryjo oddaję Ci wszystkie moje radości i powodzenia, smutki, pokusy i próby duchowe, zmysły, słowa, uczucia, emocje, wspomnienia, pragnienia, łaski otrzymywane każdego dnia. Maryjo Ty we mnie wierz, ufaj i kochaj Boga, uwielbiaj Pana i pełnij we mnie Jego świętą wolę. Oddaję Ci Matko moje serce zanieś je przed wszystkie tabernakula świata i pozostaw je, by poprzez Twoje Niepokalane Serce adorowało nieustannie Pana Jezusa i wynagradzało Bogu za grzechy moje i całego świata.

Maryjo oddaję się Tobie na uwielbienie Boga za dzieło zbawienia, za łaski odebrane w całym moim życiu, na wynagrodzenie za grzechy moje, mojej rodziny – żyjących i zmarłych, za grzechy całego świata, za Kościół  św. Ojca św. ( i warto jeszcze wymieniać wiele grup społecznych, instytucji)

Maryjo Twojemu Niepokalanemu Sercu oddaję wszystkie cierpienia, grzechy i błędy z całego mojego życia – od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Niech żadna chwila z mojego życia nie będzie zmarnowana. Oddaję Ci Matko wszystkie chwile z mojego życia kiedy nie dziękowałam Bogu, nie uwielbiałam Go, nie pełniłam Jego świętej woli. Pomóż mi Matko wynagrodzić to Panu Bogu i wypełnić wszystkie braki mojego życia MIŁOŚCIĄ Twojego Niepokalanego Serca. Łączę to całe moje ofiarowanie całopalne z ofiarą Pana Jezusa, Bogu Ojcu w Duchu Św. Łączę to wszystko z zasługami Męki, Śmierci, Zmartwychwstania i Życia Pana Jezusa oraz z radościami i boleściami Twojego Niepokalanego Serca Maryjo.

Maryjo chroń mnie ze wszystkimi archaniołami, aniołami i świętymi, moimi patronami: …, ze wszystkimi duszami w czyśćcu cierpiącymi – chroń mnie od wszelkiego złego, od najmniejszego grzechu. Zanieś Matko wszystkich te intencje przed tron Boga Wszechmogącego i zanurz we Krwi Pana Jezusa, bym była giętkim narzędziem w Bożych rękach. Amen.

MY TEŻ KIEDYŚ UMRZEMY – POMOC DUSZOM CZYŚĆCOWYM

Jak pomóc duszom czyśćcowym?

Należy pamiętać o najprzedniejszych dobrych uczynkach jak: modlitwa, post, jałmużna, które wymieniamy w pacierzu.

Msza św. i modlitwy

Szczególną wartość ma tu Najświętsza Ofiara Mszy św. Dlaczego? Zauważmy, iż podczas wszystkich nabożeństw i modlitw prywatnych to człowiek zwraca się do Boga, ale na Mszy św. przede wszystkim sam Jezus Chrystus modli się do swego Ojca, składa Ofiarę ze swego życia. Tak więc moje modlitwy dołączają się do Ofiary Zbawiciela a przecież inna jest skuteczność modlitwy kiedy grzeszny człowiek zwraca się do Boga w jakiejś intencji, a inna gdy zwraca się sam Chrystus, Syn Boży. Stąd też tak ważne by za życia nie zaniedbywać Mszy św., by jej nie lekceważyć a pobożnie w niej uczestniczyć. Z im większą czcią uczestniczymy w niej za życia, tym bardziej pomaga nam po śmierci!

Praktycznym wymiarem tego apostolstwa jest zamawianie intencji Mszy św. za zmarłych. Tak wiele osób rozpacza, czy kupuje drogie wieńce na groby, które dla zmarłego już nic nie znaczą, a tak mało mu naprawdę pomaga. Często też, zły duch zniechęca człowieka do zamówienia Mszy św.: szkoda pieniędzy, a przecież jak się sam pomodlisz to też pomożesz, zamówisz jutro itd. W takich sytuacjach potrzebna jest żelazna konsekwencja, by przezwyciężyć swoje skąpstwo, niechęć, skrępowanie i przynajmniej raz na pół roku zamówić Mszę św. za zmarłych. Oczywiście, dobrze jest takie Msze (jeżeli mamy takie możliwości) zamawiać częściej i rozpocząć od intencji za zmarłych bliskich, krewnych i dobrodziejów, a następnie za dusze w czyśćcu cierpiące.

Pomocą dla dusz czyśćcowych są wszelkie modlitwy, również te najkrótsze (np. Wieczny odpoczynek…) lub akty strzeliste. Na szczególną uwagę zasługuje modlitwa różańcowa oraz Droga krzyżowa ofiarowane w intencji zmarłych. Stąd też warto mieć przy sobie różaniec, by w wolnej chwili móc go odmawiać. Często usprawiedliwiamy się brakiem czasu; ale kiedy uświadomimy sobie, iż odmówienie jednej dziesiątki różańca zajmuje ok. 3-4 minut (ok. 200 sekund) zobaczymy jak płytka jest ta wymówka. 200 sekund, a ileż łask można wyprosić żyjącym i zmarłym!

Kościół poświęca specjalne modlitwy w ich intencji. Na każdej Mszy św. wspominani są ci, którzy zasnęli w pokoju, których wiarę jedynie Pan Bóg znał. W Brewiarzu znajduje się całe oficjum poświęcone zmarłym. Są także modlitwy przeznaczone do prywatnego odmawiania za zmarłych. Szczególnym czasem w liturgii Kościoła jest dzień 2 listopada wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Kiedy Kościół 1 listopada uroczyście wspomina Wszystkich Świętych, którzy cieszą się już chwałą zbawionych w niebie, 2 listopada modlitwy kieruje za tych, którzy przebywają w czyśćcu. W opinii mistyków jest to dzień szczególny, kiedy wiele dusz jest uwalnianych z czyśćca. Tak ważne jest więc by w ten dzień w pełni uczestniczyć we Mszy św. przyjmując Komunię św. w intencji dusz czyśćcowych, ofiarować za nich odpusty i modlitwy prywatne, których w tym dniu powinno być szczególnie dużo ofiarowanych za zmarłych. Często bowiem ten szczególny dzień kończy się na wspominaniu zmarłych, krzątaninie na cmentarzu, wzruszeniach, w których sakramentalna i modlitewna pamięć o zmarłych ginie.

Ósmy dzień nowenny do Miłosierdzia, jaką Pan Jezus podał do odmawiania św. Faustynie Kowalskiej poświęcony jest modlitwom za dusze czyśćcowe: „Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści Miłosierdzia Mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są przez mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie […]. O gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości.

Jezu Najmiłosierniejszy, któryś sam powiedział, że miłosierdzia chcesz, otóż wprowadzam do mieszkania Twego Najlitościwszego Serca dusze czyśćcowe, dusze, które Ci są bardzo miłe, a które jednak wypłacać się muszą Twojej sprawiedliwości, niech strumienie Krwi i Wody, które wyszły z serca Twego, ugaszą pragnienie ognia czyśćcowego, aby i tam się stawiła moc miłosierdzia Twego.

Zer strasznych upałów ognia czyśćcowego

Wznosi się jęk do Miłosierdzia Twego.

I doznają pocieszenia, ulgi i ochłody

W strumieniu wylanej krwi i wody” (Dz. 1226-1227).

Pamiętajmy, jeśli modlimy się za zmarłych i zachęcamy do tego innych, możemy liczyć na ich wstawiennictwo zarówno tu na ziemi, podczas naszej śmierci jak i po niej!

Jałmużna

Nasza ofiara składana przed odprawieniem Mszy św. (czy ofiarowana na specjalne modlitwy za zmarłych Wypominki), to rodzaj jałmużny z naszej strony za zmarłych. Jej wartość ukazana jest na wielu miejscach Biblia. W Księdze Tobiasza czytamy: „Nie odwracaj twarzy od żadnego biedaka, a nie odwróci się od ciebie oblicze Boga. Jak ci tylko starczy, według twojej zasobności dawaj z niej jałmużnę! Będziesz miał mało ‑ daj mniej, ale nie wzbraniaj się dawać jałmużny nawet z niewielkiej własności! Tak zaskarbisz sobie wielkie dobra na dzień potrzebny, ponieważ jałmużna wybawia od śmierci i nie pozwala wejść do ciemności. Jałmużna bowiem jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego” (Tob 4,7-11).

Dlaczego ma ona tak wielką wartość? Zauważmy, iż za rachunek telefoniczny, prąd czy gaz musimy zapłacić. Nie czynimy łaski. Ile wydzwoniliśmy, tyle płacimy. Jałmużna jest ofiarą, której nie musimy składać. Jest to nasz dobrowolny gest, uczynek miłosierdzia. Za daną kwotę moglibyśmy coś kupić sobie, dzieciom, bliskim… ale z miłości do zmarłych rezygnujemy z tego. I ten gest dobrowolnego miłosierdzia w oczach Bożych ma wielką wartość.

Odpusty

Nieocenioną pomocą są odpusty ofiarowane za zmarłych. Co prawda słyszymy o nich jeszcze w kościołach, ale mało się do nich przykładamy. Aby otrzymać odpust oprócz zwykłych warunków (stan łaski uświęcającej, Komunia św., modlitwa w intencji papieża, spełnienie uczynku dającego odpust), należy pamiętać o warunku szczególnym. Jest to wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet najlżejszego. W praktyce zapewne bardzo mało osób otrzymuje odpust zupełny ze względu na ten ostatni warunek. Stąd nieustannie należy wyrażać pragnienie poddania się we wszystkim woli Bożej i tylko jej pragnąć. Częściej uzyskujemy odpusty cząstkowe.

Cierpienia i umartwienia

Zapomnianą, a wielką pomocą, są cierpienia i niedogodności ofiarowane duszom w czyśćcu. Jeżeli są dobrowolnie przyjęte, ofiarowane Panu Bogu w łączności z cierpieniami Chrystusa przez ręce Matki Bożej mają wielką wartość. W niektórych przypadkach dobrowolnie przyjęte cierpienia z poddaniem się woli Bożej mają większą moc niż modlitwa. Przy tej okazji warto zauważyć jak często marnujemy cierpienia, nie napełniając nimi duchowego skarbca. Ból zęba, kłopoty i troski w rodzinach, małżeństwach, na drodze powołania… Choroby, cierpienia psychiczne, ból po stracie kogoś bliskiego, rany zadane przez inne osoby, zniesławienia… mogą być okazją do załamań, złorzeczeń czy nienawiści, ale mogą stać się wspaniałą okazją do tego, by samemu doskonalić się w poddaniu Woli Bożej, w zadośćuczynieniu za swoje grzechy, jak również za grzechy zmarłych cierpiących w czyśćcu. Gdy tak zaczniemy podchodzić do wszelkich niedogodności wówczas cierpienie i krzyże stają się lżejsze, a jarzmo słodsze (por. Mt 11,29). Dobrowolnie przyjęte cierpienie fizyczne, psychiczne czy duchowe ofiarowane za dusze czyśćcowe staje się perłą, diamentem, skarbem, jaki oddajemy Panu Bogu w darze innym.

Szczególnym rodzajem umartwienia jest post. Pismo św. na wielu miejscach ukazuje nieocenioną wartość postu. Prawdziwy post czyniony w szczerości intencji potrafił ocalać całe miasta przed karą Bożą, jak chociażby Niniwę za proroka Jonasz (por. Jon 3). Chrystus i Apostołowie cenili i praktykowali post (por. Mt 4,2; Mk 2,20; Dz 14,23). Może to być forma powstrzymania się od posiłków, szczególnie w piątek. Szczególnej wartości nabiera post czyniony dobrowolnie, nawet jeśli Kościół swym prawem nie wymaga go.

Warunki pomocy duszom czyśćcowym

Aby czyn był zasługujący i przyniósł należyty pożytek zmarłym należy pamiętać o pewnych warunkach:

  • musi być on spełniony w stanie łaski uświęcającej. Należy więc dbać o częstą spowiedź by móc swoje codzienne modlitwy, umartwienia i cierpienia owocnie ofiarować za dusze czyśćcowe. Chodzi tu o regularną spowiedź i unikanie grzechów zwłaszcza śmiertelnych;

powinien być wykonany z należytą intencją ofiarowania go Panu Bogu za dusze cierpiące w czyśćcu. Powinien być spełniony z czcią, godnie z dobrych motywów.


Im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy

Dusze cierpiące w czyśćcu są wielkimi przyjaciółmi tych, którzy pielgrzymują jeszcze na ziemi. Możemy przez ich orędownictwo otrzymać ogrom łask i pomocy. Można powiedzieć, iż wyczekują by pomagać nam swymi modlitwami i orędownictwem. Im więcej my im pomagamy, tym skuteczniej mogą wstawiać się za nami. Ilustrując tę prawdę Ojciec Pio podał następujący przykład. Jeden z przedsiębiorców z Bostonu należał do Stowarzyszenia Świętych Dusz i przekazywał co roku nie małą sumę pieniędzy prosząc o modlitwy i Msze św. w intencji dusz czyśćcowych. Wzbudzał tym zaskoczenie gdyż inni wiedzieli, że nie jest on aż tak bogatym człowiekiem. Zapytano go więc czy te sumy to jego indywidualna ofiara czy też są to pieniądze uzbierana od wielu osób. „To co ofiaruję, kochany ojcze – odpowiedział mężczyzna – jest moją własną ofiarą. Nie martw się, nie jestem w prawdzie bogatym człowiekiem i masz prawo sądzić, że daję więcej niż jestem w stanie, ale tak nie jest. Nie mogę pozbawić się okazji do czynienia miłosierdzia względem Świętych Dusz, bo wiem, że zyskuję znacznie więcej, niż daję. One są tak wdzięczne, a w swojej hojności nie pozostają w tyle za nami” (P. O’Sullivan, s.8, cyt. za A. Parente, s.73).

Znany drukarz z Cologne, Wiliam Freyssen otrzymał zlecenie na wydrukowanie pewnej książeczki o czyśćcu. Robiąc korektę zapoznał się z jej treścią. Uzmysłowił sobie, jak wielką pomoc mogą wyprosić dusze czyśćcowe gdy im się pomaga. W tym czasie jego syn ciężko chorował tak, że jego stan określano jako beznadziejny. Przypomniał sobie o tym, co przeczytał o wstawiennictwie dusz czyśćcowych, postanowił więc rozprowadzić na własny koszt 100 egzemplarzy wydrukowanej książeczki. Uroczyście złożył to przyrzeczenie przed ołtarzem. Gdy wrócił do domu okazało się, że syn, który wcześniej nic nie mógł przełknąć, poprosił o posiłek. Dzień później ciężki stan minął i wkrótce wrócił całkowicie do zdrowia. Po pewnym czasie nowy ból zagościł w domu drukarza. Ciężka choroba dotknęła jego żonę. Jej stan się pogarszał tak, iż nie tylko traciła pamięć ale była coraz bardziej sparaliżowana. Lekarz nie dawał już żadnej nadziei. Jednak drukarz pamiętał, co dusze czyśćcowe zrobiły dla jego syna. Tym razem zobowiązał się rozprowadzić 200 książeczek o czyśćcu, błagając w zamian te dusze o wstawiennictwo za jego żoną. I tym razem wstawiennictwo było tak skuteczne, że żona powróciła do pełni sił i pełni sprawności zarówno umysłowej i fizycznej (por. A. Parente, s.101).

Skuteczność wstawiennictwa dusz czyśćcowych nie odnosi się oczywiście tylko do problemów czysto ziemskich czy chorób cielesnych. Wyjednują one wiele łask dla pogrążonych w nałogach, grzechach czy tracących wiarę. Ilustruje to następujący przykład. Pewien polski książe był zmuszony do wyjechania ze swej ojczyzny. Osiedlił się w kupionej przez siebie posiadłości we Francji. Tu niestety stracił wiarę tak, że podjął się nawet pisania książki, gdzie występował przeciw Panu Bogu i życiu wiecznemu.

Spacerując raz po ogrodzie spotkał ubogą kobietę pogrążoną we łzach. Zatrzymał się i zapytał czemu tak bardzo rozpacza. Ach drogi Książe, jestem żoną Jean Marie, który u ciebie przez wiele lat był wiernym zarządcą. Zmarł dwa lata temu po długiej chorobie, która pochłonęła wszystkie nasze oszczędności. Tak dziś nie mam nawet by dać na Mszę św. za jego duszę. Poruszony jej smutkiem nie tylko ją pocieszył, lecz – mimo swej niewiary – dał jej kilka złotych monet by zamówiła Msze o spokój jego duszy.

Po pewnym czasie, wieczorem, przebywając w swym gabinecie książę pracował nad swoją książką. Usłyszał, jak ktoś donośnie zapukał do drzwi. Nie podnosząc się z fotela zawołał: Proszę! Drzwi wolno się otworzyły wszedł mężczyzna. Podszedł i stanął przed biurkiem księcia. Książę – powiedział – przyszedłem podziękować ci za Msze święte, jakie dzięki tobie mogły być odprawione w mojej intencji. Teraz jestem w drodze z czyśćca do nieba. Pan Bóg pozwolił mi przyjść i podziękować ci za hojną jałmużnę. Po czym dodał z naciskiem: Książę, jest przyszłe życie, jest niebo i piekło! Po tych słowach zniknął. Książę głęboko poruszony, padł na kolana i żarliwie wyznał swoją wiarę, odmówiwszy Credo (por. A. Parente, s.78).

Jak uniknąć czyśćca?

Jak już wspomnieliśmy dopóki żyjemy, mamy szansę wzrastania w łasce i świętości, coraz doskonalej pełnić Wolę Bożą. Dlatego należy stawiać sobie jako cel osiągnięcie nieba zaraz po śmierci (por. Flp 1,21-22). Tymczasem wielu katolików mówi: „Żeby choć po śmierci na czyściec zasłużyć”. Co prawda zawiera się w tym pragnienie zbawienia, to jednak chrześcijanin powinien starać się, aby po śmierci znaleźć się w niebie (por. Flp 1,21-23; 2 Kor 5,1-10; Ap 14,13). Tym bardziej, że gdybyśmy widzieli jak cierpią dusze w czyśćcu pragnęlibyśmy od razu być z Bogiem w niebie. Warto więc przypomnieć pewne elementy chrześcijańskiego wojowania na drodze zbawienia (por. P. O’Sullivan, Jak uniknąć czyśćca).

Unikać grzechu i nałogów

Zasadniczą sprawą jest usunięcie przyczyny zła – grzechu. On to oddziela od Boga, oddaje pod panowanie złego ducha (szczególnie grzechy ciężki, nałogi), sprowadza na człowieka karę. Coraz częściej akceptuje się grzechy jako coś normalnego: samogwałt, homoseksualizm, współżycie przedmałżeńskie, rozwody, kradzieże, nie uczestniczenie w niedzielnej Mszy św., wyparcie się wiary… Należy także w systematycznej pracy nad sobą eliminować grzechy lekkie, złe przyzwyczajenia.

Zadośćuczynienie i cierpienie

Szczególną wartość ma pokuta dobrowolnie przyjmowana z poddaniem się Woli Bożej; przyjmowanie cierpień i ofiarowywania ich za swe grzechy. Nawet spełnianie zdawałoby się zwykłych obowiązków dnia, ale z intencją ofiarowaną Bogu przyczynia się do wielkiego uświęcenia człowieka (wychowanie dzieci, sprzątanie, sumienna praca, pomoc słabszym…). Rezygnowanie z własnych zachcianek, umiejętność prowadzenia cichej ascezy, dzięki której to ja panuje nad swoim ciałem i popędami, a nie one nade mną, w myśl tego, co napisał św. Paweł: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” (1 Kor 9,24-27).

Często słowo „umartwienie” u wierzących XXI wieku wzbudza wzgardę. Uczyniono wiele by z chrześcijańskiego życia wyrzucić te praktyki. Okres Wielkiego Postu praktycznie nie różni się od pozostałych dni roku, zanikła wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w piątek, nie mówiąc już o okresach pokuty i dobrowolnie podejmowanych czynach pokutnych, które z jednej strony uczą panowania nad naturą skłonną do grzechu (por. K. Wojtyła, s.85-89), z drugiej pozwalają wynagrodzić za popełniane zło i wyprosić liczne łaski. A przecież dziś też popełnia się grzechy jak dawniej i to może o wiele więcej. Warto więc pamiętać, że jeżeli nie staramy się spłacić naszych długów za życia, to w o wiele boleśniejszy sposób będziemy z nich się oczyszczać w czyśćcu. W spowiedzi św. uzyskujemy odpuszczenie grzechów, ale za ich skutki musimy odpokutować.

Sakramenty św.

Szczególnie regularna spowiedź i możliwie częsta Msza św. z przyjętą Komunią św. Stanowią niezawodne środki wzrostu w świętości oraz wypraszania sobie i innym wszelkich łask. Należy pamiętać także o sakramencie namaszczenia chorych. Często kapłan do chorych w ogóle nie jest wzywany, albo wzywany późno, gdy chory jest już nieprzytomny lub wzywany za późno (gdy chory już nie żyje).

Modlitwy

Modlitwa jest podstawą życia religijnego. Jest ona kontaktem z samym Bogiem; jest pokornym uznaniem swej zależności od Wszechmocnego Boga. W tym miejscu szczególnie ważna jest modlitwa o łaskę szczęśliwej śmierci i zbawienie wieczne, a także szczególna modlitwa, jaką jest różaniec. Moment śmierci to moment gdzie na wieki wszystko się decyduje. Dlatego należy do niego się przygotowywać. Co prawda w każdym Zdrowaś Maryjo prosimy o łaskę dobrej śmierci, ale mało się nad tym zastanawiamy. W prywatnym odmawianiu warto do końcowych słów dodać: … módl się za nami grzesznymi, teraz – a szczególnie – w godzinę śmierci naszej. Amen. Zwróćmy uwagę, iż kiedyś już dzieci były do tego przygotowywane. Brały udział w modlitwach przy zmarłym, pogrzebach, różnych obrzędach, które przypominały prawdziwy cel życia na ziemi. Dziś temat śmierci stał się niepopularny. A przecież jest to wielki pewnik – umrzemy. Potwierdziło to namacalnie kilkadziesiąt miliardów ludzi, którzy umarło (i umiera) w poprzednich latach i wiekach.

Uczynki miłosierdzia

Chrystus jako kryterium zbawienia podczas Sądu Ostatecznego podaje uczynki miłosierdzia (por. Mt 25,31-46). Najdrobniejsze przejawy pomocy i służby drugiemu człowiekowi, przejawy codziennej życzliwości w rodzinie, pracy, wszędzie tam gdzie jesteśmy stają się codzienną drogą do nieba.

Poddanie się woli Bożej

We wszystkim przyjmować Wolę Bożą, a szczególnie w chwili śmierci. Zawierzyć i ofiarować swoją śmierć Bogu, jako akt pokuty za nasze grzechy. Jest to akt, który w szczególny sposób skłania ku nam Miłosiernego Boga. Ojciec Pio doradzał: „Trzeba przyjmować wszystko z rąk Pana Boga, ofiarować Mu wszystko z miłością i dziękczynieniem, a umożliwimy sobie przejście z łoża śmierci do Raju” (A. Parente, s.36).

Odpusty i pomoc duszom czyśćcowym

Odpusty gładzą nasze kary za grzechy już odpuszczone podczas spowiedzi św. Każdego dnia przez cały rok możemy ich uzyskać wiele. Jako, że nigdy nie możemy być pewni, czy mieliśmy wystarczającą wewnętrzną dyspozycję wolności od wszelkiego grzechu, należy więc szukać jak najwięcej okazji by korzystać z tego daru. Także zaangażowanie w apostolstwo czyśćcowe poprzez pomaganie duszom czyśćcowym przyczynia się do ich wstawiennictwa w godzinę śmierci.

Wywiad z Tadeuszem Bułakiem, katechetą w Miłakowie
(woj. warmińsko-mazurskie)

– Panie Tadeuszu od kiedy stał się Pan apostołem pomocy duszom czyśćcowym?

– Od dwudziestu lat interesuję się tym zagadnieniem, natomiast od jedenastu lat czynnie staram się pomagać duszom poprzez Msze św., modlitwy, a także propagowanie tego apostolstwa wśród innych.

– Jak inni przyjmują Pana działalność?

– Wiele osób dorosłych, w tym nauczycieli, a także młodzieży, którą uczę bardzo poważnie podjęło to apostolstwo. Są osoby w moim środowisku, które rocznie zamawiają nawet 40 i więcej Msz św. w intencji swoich zmarłych i dusz czyśćcowych. Jeszcze nie spotkałem, by ktoś z nich się skarżył, żałował czy nie cieszył się z podejmowanego wysiłku.

– Mówi Pan, 40 i więcej intencji rocznie?

– Dokładnie. Co ciekawe, są to ludzie, którzy nie są bogaczami, ale odkąd zaangażowali się w to apostolstwo w swoim życiu osobistym, rodzinnym i zawodowym doświadczają bardzo wyraźnego wstawiennictwa dusz czyśćcowych.

– Ale są np. osoby bezrobotne, nie mające wiele pieniędzy by tyle Mszy św. zamawiać? Czy oni też mają szansę na większą skalę włączyć się w to apostolstwo?

– Oczywiście. Zachęcam te osoby do uczestnictwa we Mszy św. i przyjmowania Komunii św. w intencji swoich bliskich zmarłych i dusz czyśćcowych. Tłumaczę młodzieży, że jeśli np. za siostrę pozmywają naczynia, posprzątają w domu, chętnie zrobią zakupy i ofiarują to w intencji dusz czyśćcowych, to mogą przez to zrobić bardzo dużo. Nasze cierpienia, trudy pracy, wszelkie rozterki, niepewności i krzyże mogą stać się wielkim skarbem, jeśli je przyjmiemy z uległością Woli Bożej i ofiarujemy za dusze cierpiące w czyśćcu. Poza tym jest to wspaniała możliwość uświęcenia własnego życia. Obliczyłem, gdybyśmy 3-4 zł odkładali miesięcznie, to rocznie zamawialibyśmy jedną intencję mszalną. A przecież na programy telewizyjne, czy papierosy miesięcznie wydajemy dużo więcej… To nie brak pieniędzy jest problemem, a brak wrażliwości. Beztrosko oglądamy telewizję w wygodnym fotelu, czy przepalamy kolejne 5 zł, a w tym czasie nasi bliscy, którzy zmarli może cierpią w czyśćcu. Mijają lata i nie mają od nas pomocy. Czy jak my umrzemy, ktoś się za nas pomodli?

– Modlitwa za zmarłych jest więc jakąś naszą powinnością, czy też sposobem odwdzięczenia się tym, których znaliśmy za życia.

– Z pewnością. W zamawianiu intencji mszalnych, w modlitwie jesteśmy zobowiązani pamiętać przede wszystkim o naszych zmarłych rodzicach – matce i ojcu. Należy pamiętać o zmarłych dziadkach i tych, którzy podejmowali trud naszego utrzymania, wychowania. Modlitwami oprócz krewnych należy także objąć wszystkich naszych dobrodziejów i przyjaciół, którzy zajmowali wyjątkowe miejsce w naszym życiu. Nie możemy zapomnieć o naszych nauczycielach, kapłanach, którzy nas przygotowywali do sakramentów, spowiadali i udzielali darów Bożych. Szczególnym obowiązkiem jest modlić się za tych, którzy w czyśćcu cierpią z naszego powodu. Być może byliśmy dla kogoś okazją do grzechu. Może ktoś przez nasze niedbalstwo, zgorszenie, zły przykład nie tylko grzeszył czy upadał moralnie, ale nie szedł w pełni drogą świętości i oczyszcza się teraz w czyśćcu. Nasze modlitwy powinny też objąć dusze zapomniane i wszystkich tam cierpiących.

– Kościół uczy, że dusze czyśćcowe mogą wstawiać się za żyjącymi, czy Pan i ci którzy modlą się za te dusze czujecie jakieś szczególne wstawiennictwo?

– Wielokrotnie. Każdy z nas mógłby podać wiele przypadków, takich małych cudów, które pokazują jak mocna jest więź w obcowaniu świętych. Ja tego doświadczyłem wielokrotnie, np. podczas nadawania naszej szkole im. Jana Pawła II. W 2003 roku zawiązaliśmy Społeczny Komitet, który miał się tym zająć. Były osoby, które wątpiły w realność podjętego przedsięwzięcia. Wraz z żoną całą sprawę powierzyliśmy wstawiennictwu dusz czyśćcowych. 18 maja 2004 r. szkoła uroczyście otrzymała imię Jana Pawła II.

– Jakie jest Pana marzenie?

– Pragnąłbym, żeby jak najwięcej wierzących zaangażowało się gorliwie w pomoc duszom czyśćcowym, tak by dzięki ofiarom, modlitwom i wsparciu te dusze mogły jak najszybciej być w niebie. Słowem – żeby czyściec był pusty. Przez sam fakt wspierania dusz czyśćcowych z większą pobożnością będziemy przeżywać własne życie.

Warto wiedzieć, że…

Coraz więcej osób z zapałem angażuje się w apostolstwo czyśćcowe, zyskując przez to cudowną pomoc!

NIESAMOWITA MOC MODLITWY UNIŻENIA – LEŻENIA KRZYŻEM

ŚWIADECTWO KS. EGZORCYSTY KS. Dominika Chmielewskiego  –   MOC MODLITWY LEŻENIA KRZYŻEM

– fragment z wywiadu : http://kosciol.wiara.pl/doc/2071373.Wojownik-lezy-krzyzem/2

Uczestnicy rekolekcji, które Ksiądz prowadzi, mówią o wielkiej mocy modlitwy pokuty i uniżenia. Czy to, w jakiej pozycji ciała modlimy się, ma aż tak duży wpływ na skuteczność modlitwy?

Tu nie chodzi o pozycję ciała, choć ona też wiele wyraża, ale o uniżenie całego człowieka przed Panem Bogiem. Gdy studiowałem życiorysy świętych, mistyków, ludzi, którzy wszystko uzyskują od Pana Boga, o cokolwiek poproszą, to zauważyłem, że oni wszyscy modlą się w nocy i bardzo często leżą krzyżem. Noc jest uprzywilejowanym czasem, kiedy kosztem naszego snu wstajemy i wołamy do Boga. Bohaterowie biblijni, którzy wstawiali się za cały naród i uzyskiwali niezwykłe łaski, modlili się w pokorze i w całkowitym uniżeniu, leżąc twarzą do ziemi. Kiedyś to była normalna forma modlitwy, dziś jest prawie zapomniana.

Kilka lat temu pomagałem znajomemu księdzu egzorcyście. Razem z grupą kilkunastu osób przez kilka lat modlił się nad dziewczyną o uwolnienie. Nic nie pomagało. Diabeł mówił jej ustami: „Kim ty jesteś, żeby mnie wyrzucić? Nie masz wiary”. Pewnego dnia spóźniłem się na egzorcyzm. Założyłem stułę, wszedłem do bocznej kaplicy, poszedłem przed Najświętszy Sakrament i usłyszałem w sercu, żebym położył się krzyżem i przepraszał w całkowitej pokorze za grzechy swoje, tej kobiety i jej rodziny. Kiedy położyłem się na ziemi i zacząłem się modlić, w kościele odezwał się ryk: „Klecho, świnio, kto kazał ci się tak modlić?!”. Gdy egzorcysta usłyszał to, powiedział, aby wszyscy położyli się krzyżem i przepraszali za swoje grzechy. Gdy to zrobili, zaczęła się prawdziwa jazda. Słyszeliśmy: „Miażdżycie mnie, nie mogę wytrzymać! Skąd wiecie, że tak trzeba się modlić?”.

Ta kobieta w ciągu kilkunastu minut została uwolniona. Zobaczyliśmy niesamowitą skuteczność tej modlitwy. Często w czasie rekolekcji dla małżeństw w kryzysie robię nocną adorację dla małżonków. Proponuję, aby razem spędzili 30 minut, leżąc krzyżem przed Najświętszym Sakramentem, trzymając się za ręce i przepraszając Boga za grzechy, które niszczą ich miłość. Kiedyś, gdy zaproponowałem to, podszedł do mnie mężczyzna i powiedział: „Ja nie mam za co przepraszać mojej żony. Jestem świetnym mężem, nie kłócimy się, więc ja nie przyjdę na tę modlitwę”

Powiedziałem mu, że do niczego nie zmuszam, ale zasugerowałem, żeby to przemyślał. Następnego dnia po adoracji podbiegł do mnie, prosząc o spowiedź. Opowiadał, że żona bardzo nalegała, żeby wstał i poszedł z nią o 3.00 w nocy się modlić. Mówił, że jest zmęczony, ona nie ustępowała: „Chodź ze mną, sama nie pójdę”. Zgodził się. Położyli się krzyżem. Niewygodna posadzka – jak tu się ułożyć, żeby nie bolało? Czuł się bardzo dziwnie, liczył na sen. Po kilku minutach poczuł, że jego ciało zaczęło drżeć. Zaczęło mu się robić na zmianę zimno i gorąco. Myślał, że to zawał. I nagle wszystko zaczęło mu się przypominać. Sytuacje, gdy ranił żonę i niszczył ją swoją pychą. Zobaczył to wszystko jak na filmie. Gdy wrócił do pokoju, zaczął to spisywać. Rano pokazał mi dwie kartki zapisane drobnym maczkiem. Ten człowiek jeszcze 12 godzin wcześniej mówił, że nie ma żadnych grzechów!

No ale gdyby ktoś leżał krzyżem na podłodze w kościele w ciągu tygodnia, zaraz podszedłby jakiś życzliwy człowiek i zapytał, co to za cyrk.

Nie chodzi o to, żeby leżeć krzyżem i myśleć: „Ale ze mnie święty”. Prorocy tacy jak Daniel wychodzili na pustkowie. Módl się w swoim pokoju, gdy nikt cię nie widzi, leżąc krzyżem na podłodze i przepraszając Boga za swoje grzechy, za grzechy swojej rodziny i przodków. Mów do Boga prostymi słowami: „Jezu, zmiłuj się nade mną”. Ważne, żeby utożsamiać się też z grzechem tych, za których się modlimy. Prorok Daniel, mimo że w Biblii nie ma mowy o jego wykroczeniach, mówił: „Przebacz nam nasze grzechy”. Nie wywyższał się, nie modlił się z pozycji lepszego niż inni. Taka modlitwa skruszonego serca to powrót do pięknych praktyk świętych, którzy byli bardzo skuteczni na modlitwie. Pokuta ma moc łamania skutków grzechu. Grzech wyspowiadany a odżałowany to dwie różne rzeczy. Bóg mi wybacza, ale ja muszę jeszcze zadośćuczynić Jemu i ludziom. Ta symboliczna modlitwa po spowiedzi to wstęp do pokuty. Pokuta rozpoczyna się od żałowania sercem za grzechy moje, mojej rodziny, przodków. Nie musimy ich znać, choć często widzimy ich skutki. Na przykład ktoś nie radzi sobie z czystością, jest uzależniony od pornografii, modli się, ale to jest silniejsze od niego. Potem dowiaduje się, że jego ojciec zdradzał mamę. Puzzle się układają. Wtedy trzeba walczyć z duchem nieczystości przez pokutę. Znam ludzi, którzy latami nie mogli poradzić sobie z nałogiem, próbowali wszystkiego. Rozpoczęli praktykę leżenia krzyżem w uniżeniu i odrywają się od swoich grzechów w sposób nieprawdopodobny.

Tylko czy taka regularna pokuta nie działa na człowieka dołująco? Myślimy wtedy tylko o naszych grzechach.

To tak jak ze śmiercią Jezusa. Nie można zatrzymać się tylko na cierpieniu, zaraz jest zmartwychwstanie. Gdy pokutujesz, otrzymujesz tak potężną miłość i czułość Boga, jakiej nie doświadczasz na żadnej innej modlitwie. Gdy się uniżasz, to Bóg wylewa na całą twoją rodzinę swoje miłosierdzie. Zabiera poczucie winy, nasz lęk przed Nim, podnosi i stwarza na nowo. Wywyższa i daje nową tożsamość. Nakłada na twój palec pierścień godności syna i córki króla i zabiera brudne szaty grzechu. Nakłada na ciebie królewską szatę Jezusa. Od tej pory jesteś księciem i księżniczką. Piekło boi się takiego człowieka, stworzonego na nowo przez Boga poprzez pokutę i miłosierdzie Boże.

Musimy być przekonani o naszej godności i wartości, którą dała nam łaska chrztu. Jeśli myślisz o sobie, że jesteś beznadziejnym grzesznikiem, to będziesz popełniał kolejne grzechy, bo to i tak nic nie zmieni. Gdy atakuje pokusa, trzeba pamiętać, że jesteś dzieckiem Boga. Zadaj sobie dwa pytania: Jak wspaniały jest mój Tata? Kim ja jestem, jaką mam niewiarygodną wartość? I powiedz sobie: Jesteś zbyt wspaniały, żeby wejść w bagno grzechu. Gdy masz świadomość, jaka jest twoja nowa tożsamość, wartość i godność umiłowanego syna i córki Króla Wszechświata, to zrobisz wszystko, żeby uniknąć najmniejszego grzechu. Pomimo że grzeszysz, musisz być pewien, że grzesznik to nie jest twoje imię. Jesteś synem i córką Boga, narodzonym na nowo w Maryi przez Ducha Świętego na wzór Jezusa! Objawiaj światu królewski styl życia Jezusa! To jest twoja nowa tożsamość, nigdy o tym nie zapominaj. (koniec cytatu)

Świadectwo Nawrócenia – nowenna pompejańska i spowiedź generalna

Mam 22 lata, jestem studentem. Moja „przygoda” z kościołem i Panem Bogiem zakończyła się wraz z przyjęciem sakramentu bierzmowania. Przez około 7 lat nie uczęszczałem w ogóle do kościoła, nawet podczas świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Negowałem wiarę a Sakramenty Święte traktowałem jako „wymysł władzy kościelnej”. Sam okres przygotowania do sakramentu bierzmowania był dla mnie istną katorgą. Gdyby nie presja ze strony rodziców pewnie w ogóle nie przystąpiłbym do niego. Jednakże podczas tych obowiązkowych Mszy Świętych (na które uczęszczałem głównie w celu uzyskania podpisu) dobrze bawiłem się grając na telefonie, słuchając muzyki i żartując ze znajomymi.

Podczas okresu „abstynencji” od Boga i kościoła prowadziłem poszukiwania w celu znalezienia sobie jakiejś zastępczej formy wiary. Zawsze uważałem, że poglądy ateistyczne są idiotyczne ponieważ wierzyłem w istnienie duszy oraz życia pośmiertnego. Obszary moich poszukiwań głównie skupiały się na starożytnych kultach i przekazach. Przeczytałem kilka książek Ericha von Danikena i zaakceptowałem jego teorię o stworzeniu rodzaju ludzkiego przez inteligentne istoty z krwi i kości (dzisiaj nazywamy je UFO). Później do wszystkiego dołożyłem jeszcze wiarę w reinkarnację. Mimo wszystko po ugruntowaniu tych teorii w moim życiu nie nastąpił żaden przełom duchowy. Co więcej próbując przekonać innych do swoich teorii często byłem traktowany jak wariat (i wcale się nie dziwie). Żyłem z dnia na dzień wierząc iż każdy jest kowalem swojego losu. Jestem raczej człowiekiem zaradnym i zawsze potrafiłem sobie w każdej sytuacji poradzić. Często wywyższałem się z tego powodu i traktowałem innych ludzi „z góry”. Czekałem na okres kiedy dostanę jakieś wysokie stanowisko, dobrze płatną pracę która wreszcie nada sens mojemu życiu, ponieważ mimo wszystko nie czułem się w nim szczęśliwy. Uważałem, że marnuje się dorabiając fizycznie tu i ówdzie wśród ludzi „niższej kategorii społecznej”.

Od 7 lat gram na gitarze elektrycznej. W swoje hobby zainwestowałem dużo pieniędzy oraz spędzałem dużo czasu ćwicząc granie. Zakładając zespół heavymetalowy wiązałem swoją przyszłość z wielką karierą. Często miałem problemy ze znalezieniem odpowiednich muzyków do zespołu co często powodowało moje zdenerwowanie. Teksty do utworów, które pisałem często też uderzały bezpośrednio w wiarę oraz Boga.

Moja „przygoda” z alkoholem i papierosami zaczęła się w okresie Liceum Ogólnokształcącego. W klasie maturalnej często chodziłem z kolegami w trakcie zajęć na piwo. Na moich świadectwach przeważały oceny dopuszczające, a wszyscy nauczyciele, moi rodzice oraz ja sam wiedziałem że stać mnie na lepsze oceny. Na szczęście udało mi się zdać maturę i dostać się na studia. W 2012 rozpocząłem studia w Kielcach na kierunku Elektronika i Telekomunikacja. Przez cały niemalże okres studiów rzadko pojawiałem się na uczelni, piłem alkohol praktycznie codziennie i paliłem papierosy. Tak wyglądały moje studia. Całe szczęście jakoś przebrnąłem przez te 3 lata z kilkoma niezaliczonymi przedmiotami, które musiałem ponownie zaliczać płacąc za ten przywilej ogromne pieniądze. Na ostatnim semestrze (od października 2015r.) wprowadziłem się do akademika razem ze swoją dziewczyną, z którą byłem 3 lata. Dziewczyna zaczęła pierwszy rok studiów a ja przygotowywałem swoją pracę inżynierską popijając codziennie alkohol. W połowie października zaczęły się problemy w naszym związku, gdyż dziewczyna zaczęła często nie wracać na noc z imprez. Dochodziło między nami do awantur. Pewnego wieczora, gdy byłem pod wpływem alkoholu postanowiłem wyjść oknem z drugiego piętra. Złamałem trzy kości śródstopia w lewej nodze. Czułem się fatalnie. Gdy dziewczyna wychodziła ze znajomymi ja wpadałem w furię. Ostatecznie rozeszliśmy się po tym jak doszło między nami do szarpaniny i rękoczynów. Nie obyło się bez przeprosin z kwiatami. Cała sytuacja miała miejsce w drugim tygodniu grudnia 2015r. Po owych przeprosinach położyłem się spać około godziny czwartej nad ranem. Nie mogłem zasnąć a przed oczami miałem sceny jakby z horroru łącznie z wizjami mojej własnej śmierci. Myślałem, że zwariowałem ponieważ nie byłem wtedy pod wpływem alkoholu ani narkotyków. Za każdym razem gdy próbowałem zasnąć byłem wybudzany przez owe wizje. Postanowiłem wtedy wejść na stronę internetową Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Znałem tą wspólnotę, ponieważ moja mama od dwóch lat uczestniczyła w takich spotkaniach oraz w nabożeństwach o uwolnienia. Oczywiście kpiłem z tego, a ojców którzy prowadzą takie nabożeństwa uważałem za szarlatanów. Zastanawiałem się skąd oni mają takie „moce” i uważałem że korzystają z jakiś „psychologicznych sztuczek”. Na stronie głównej zauważyłem informację o terminie spotkania młodych 12 grudnia 2015r. Postanowiłem, że pojadę na takie spotkanie choćby z ciekawości i kupiłem bilet na pociąg do Częstochowy. W tym czasie moja mama była w trakcie odmawiania Nowenny Pompejańskiej w intencji o moje nawrócenie, której koniec przypadał na 17 grudnia. Oczywiście też sobie z tego kpiłem i miałem to gdzieś (bo jaki odmawianie w kółko paciorków może mieć wpływ na moje życie). Kiedy znalazłem się na miejscu – w sanktuarium na Przeprośnej Górce miałem mieszane uczucia. Siedziałem na ławce i paliłem papierosa – jednego za drugim. Nie wiedziałem jak mam się zachować, czułem się wyobcowany, a w kościele nie byłem około 7 lat. Kiedy już zdecydowałem się wejść do środka, wybrałem sobie miejsce przy drzwiach aby wychodzić na papierosa. Podczas trwania mszy wychodziłem praktycznie co 15 minut zapalić. Na adoracji z relikwiami św. Ojca Pio prawie usypiałem. Gdy zaczęły się modlitwy do Ducha Świętego o uwolnienia wiedziałem, że to jest ten moment kiedy zaczynają dziać się dziwne rzeczy, dlatego bacznie obserwowałem zachowania ludzi. Byłem w szoku po tym co tam zobaczyłem, nie wiedziałem co o tym myśleć. Choćby sytuacje kiedy ludzie oglądający nabożeństwo na żywo przez internet są w jakiś sposób doświadczani łaskami Bożymi na odległość (jak to możliwe!?). Ojciec prowadzący zachowywał się jak tłumacz prowadzący na żywo relację z jakiegoś wydarzenia. Wyglądało to jakby otrzymywał jakiś przekaz i sam nie wiedziałem co o tym myśleć. Okazało się, że sam na własnej skórze zostałem doświadczony takimi słowami poznania: „Jest osoba, która czuje z tyłu jakby ktoś położył płaszcz na jej plecach. Jest to rodzaj takiego duchowego płaszcza czystości. Walczysz o czystość. Bóg daje ci łaskę czystości przez Maryję”. Po tych słowach poznania rzeczywiście poczułem takie przyjemne ciepło na plecach, byłem w szoku. Wytrzymałem już do końca nabożeństwa bez przerw na papierosa. Kiedy wyszedłem na zewnątrz zadzwoniłem od razu do mamy żeby jej o tym powiedzieć ale ona przerwała mi i opowiedziała jakimi słowami modliła się za mnie. Modliła się takimi słowami do wizerunku Matki Bożej Cygańskiej, który wisi na ścianie w pokoju: „Matuchno Kochana, uratowałaś mi jedno dziecko, uratuj i drugie. Owiń go tym Swoim płaszczem aby żadne zło nie miało już nigdy do niego dostępu”. W tym momencie rozpłakałem się jak mały dzieciak. Nie potrafiłem w żaden sposób „wymigać” się od tej łaski. Gdy otrząsnąłem się z tej całej sytuacji zdałem sobie sprawę, że nie mam jak wrócić do domu. Poprosiłem Diakonię Muzyczną o ogłoszenie komunikatu jednak nikt się nie zgłosił. Przypadkiem okazało się, że dwie siostry ze wspólnoty pochodzą z Buska-Zdroju i zaproponowały mi, że podwiozą mnie do domu. W międzyczasie postanowiłem porozmawiać z ojcem Danielem. Opowiedziałem mu o łasce, której doznałem oraz o modlitwie mojej mamy i zapytałem: „Co ojciec o tym myśli?” a on na to: „Widocznie tak musiało być”. Być może liczyłem na to, że wprowadzi mnie jakoś w tą całą „magię” i opowie szerzej o tych „psychologicznych sztuczkach”. Później dowiedziałem się, że mieszka w pustelni bez prądu i ciepłej wody, a jego życie opiera się głównie na modlitwie. Zdałem sobie sprawę, że raczej nie buduje tam jakiejś radiostacji albo aparatury szpiegowskiej. Zrozumiałem, że Bóg istnieje i sam Bóg przemawia przez jego usta podczas tych nabożeństw.

Zanim pojechałem na spotkanie otwarte, dzwoniłem ze swoimi problemami do Pogotowia Modlitewnego Królowej Pokoju, do którego numer znalazłem na stronie głównej wspólnoty MIMJ. Ksiądz Jacek zaproponował mi spowiedź generalną i postanowiłem pojechać do Parafii św. Józefa w Baryczy. Ostatni dzień Nowenny Pompejańskiej w mojej intencji przypadał na 17 grudnia. Spowiedź generalną odbyłem 18 grudnia. Bardzo miło wspominam czas pobytu w Baryczy. Następnego dnia wróciłem do domu z propozycją wyjazdu na sylwestra do Medjugorje, gdzie od lat 80tych mają miejsce objawienia Matki Bożej. Pomyślałem, że warto byłoby pojechać chociażby dlatego aby podziękować za łaskę nawrócenia. Po chwili zastanowienia podjąłem decyzję o wyjeździe.

Podsumowując – zawsze wydawało mi się, że bycie człowiekiem wierzącym będzie wiązało się z ogromnym wysiłkiem i wyrzeczeniami. Tymczasem samo uczestniczenie w niedzielnej Mszy Świętej i przyjmowanie Eucharystii jest dla mnie ogromną przyjemnością. Przestałem traktować Kościół jak teatr, w którym jest odgrywana w kółko ta sama sztuka. Codziennie rozmawiam z Panem Bogiem jak z najlepszym przyjacielem podczas modlitwy. Zrozumiałem, że przecież mamy Wolną Wolę. Sami możemy wybierać mimo wszystko między dobrem a złem. Ja osobiście nie chcę wracać do życia, które prowadziłem przed moim nawróceniem. Oczywiście nie zamierzam z tego powodu rezygnować z wszystkiego czym dotychczas się zajmowałem czy sprzedać wszystko i zamieszkać podobnie jak ojciec Daniel w pustelni. Wiem, że wielu młodych ludzi ma podobne wyobrażenie w kwestiach wiary czy Kościoła jak ja kiedyś. Wcale się nie dziwie. W internecie pełno jest artykułów, które nie przedstawiają Kościoła Katolickiego w kolorowych barwach. Niestety ta cała lawina Łask Bożych, której doświadczają różni ludzie nie jest już tak popularna. Szukamy często wzoru prawdziwego mężczyzny czy wytwornej kobiety wśród ludzi śmietanki towarzyskiej jednocześnie zamykając swoje umysły na fakt, iż te osoby w kółko wychodzą za mąż i się rozwodzą. Nie dostrzegamy w tym wszystkim jak bardzo są oni pogubieni. Będąc w Medjugorje poznałem nawróconego Kanadyjczyka, który prowadził wcześniej dość luksusowe życie – dobrze prosperująca firma, pieniądze. Jednakże miał mimo wszystko poważne problemy rodzinne, których pieniędzmi niestety nie mógł rozwiązać. Ogromne wrażenie zrobił na mnie list długi jak rolka papieru toaletowego, który dostał od swojej żony na 25-lecie ślubu. Szczęście tych ludzi i ich miłość jest tak ogromna, że ciężko to opisać. Sam miałem dziewczynę i korzystaliśmy ze wszystkich wolności jakie oferuje nam dzisiejszy świat i mimo wszystko nie czułem się nawet w 10% tak szczęśliwy jak teraz. Czuje się obecnie tak jakby Pan Bóg uzdrowił mnie z jakiejś strasznej choroby. Nigdy przedtem w swoim życiu nie czułem się lepiej. Za swoje wzorce w życiu postawiłem na piedestale Jezusa i Maryję. Zrozumiałem, że Ewangelia jest tak naprawdę poradnikiem „Jak być szczęśliwym człowiekiem”. Chwała Panu (Łukasz, styczeń 2016r.)

MOC BŁOGOSŁAWIEŃSTWA – UWOLNIENIE OD DEPRESJI

SZCZĘŚĆ BOŻE  Muszę podzielić się moim Świadectwem Uwolnienia. 20 grudnia 2014r. zmarł mój mąż. Byłam w całkowitej rozsypce i depresji. Wysłałam do Pogotowia Modlitewnego Królowej Pokoju intencje za mojego męża. Tak zaczęła się moja duchowa więź z tym Pogotowiem, która ma niesamowitą  moc. Przez 11 miesięcy byłam na lekach uspakajających i nasennych. W żaden sposób  nie mogłam się od nich uwolnić. Zadzwoniła do mnie pani Teresa z Pogotowia Modlitewnego Królowej Pokoju z duchowym wsparciem. Otrzymałam błogosławieństwo od Proboszcza ks. Jacka Rosoła. Już  w trakcie błogosławieństwa poczułam mrowienie i dziwną słabość. Natychmiast poszłam się położyć. Ze zdziwieniem obudziłam się rano, że przespałam całą noc bez budzenia się i bez leków. Od tamtej pory, a jest to już miesiąc, przesypiam noce i nie biorę żadnych leków. Wcześniej nie było to możliwe w żaden sposób bez nich funkcjonować. Dla mnie jest to niesamowita moc Maryi. Dziękuję Panu Bogu i Matce Bożej Królowej Pokoju za łaskę, która spłynęła na mnie. Modlę się za wszystkie osoby z grupy Modlitewnej, za panią Teresę, Proboszcza ks. Jacka Rosoła. Proszę również o modlitwę za mnie i moich najbliższych. Szczęść Boże za wszystkie Łaski i Moc, których doświadczyłam.

BÓG ZAPŁAĆ – Jadwiga (9 grudnia 2015r)

AKT STRZELISTY – „BĄDŹ WOLA TWOJA PANIE JEZU” – MA MOC EGZORCYZMU

W czasie pielgrzymki do Medjugorje szliśmy na drogę krzyżową na Kriżevać. Najstarsza pątniczka – 80 lat – przy pierwszej stacji poczuła ból w sercu i mówi, „że nigdy nie miała problemów z sercem:)”, przy drugiej stacji zaczęła mieć duszności i wtedy zwróciła się do Pana Jezusa: „Panie Jezu, jeżeli jest Twoją wolą, żebym wyszła na tę Górę to niech tak będzie”. W tym samym momencie ból i duszności zupełnie zniknęły, a pani z łatwością weszła na Górę. Wszyscy podziwiali ten Boży wyczyn, stąd dzielę się doświadczeniem mocy aktu wiary – „Panie Jezu niech się dzieje Twoja wola”.

Pewna pani przed wyjazdem na pielgrzymkę miała trudny dzień próby, kiedy to przychodziły jej do głowy następujące myśli: ”po co tam jedziesz, nie jedź tam, będzie wypadek”, nie umiała sobie z tym poradzić i jako pokorna osoba powiedziała Jezusowi ”Panie Jezu niech się dzieje Twoja wola” – w tym momencie pokusa odeszła i nigdy już nie dręczyła tej pani przed pielgrzymką.

Ten akt jest wyrazem najwyższej chwały jaką oddajemy Bogu. Nasz przeciwnik nie znosi posłuszeństwa i pokory, bo się zbuntował, sprzeciwił Bogu. Dlatego ilekroć wypowiadam te słowa w różnych sytuacjach życiowych, zgadzając się na to by Bóg znalazł odpowiednie rozwiązanie danej sprawy, a nie moje pomysły i szukanie na siłę wyjścia z sytuacji, natychmiast doświadczam harmonii i pokoju wewnętrznego. A potem Pan Bóg przysyła ludzi lub daje natchnienie co robić, ale tak jak On chce. Ten akt ma moc egzorcyzmu. (październik 2014r)

ŚWIADECTWO Z PIELGRZYMKI DO MEDJUGORJE: 

Pielgrzymka odbyła się od 28 grudnia 2014r. do 4 stycznia 2015r. Zawierzyliśmy tę pielgrzymkę św. Michałowi Archaniołowi, który nas ciągle strzegł. Podróż była trudna ze względu na warunki atmosferyczne, ale szczęśliwie dotarliśmy na godzinę 12.00 w południe do Medjugorje. Będąc już godzinę na ziemi medjugorskiej dowiedziałam się, że w Brukseli o godz. 13.00 zmarł młody człowiek – Andrzej z którym zaprzyjaźniliśmy się w lipcu na pielgrzymce do Medjugorje. Patrzył Maryi z Medjugorje w oczy i tak odszedł. Był to dla mnie wielki wstrząs. Andrzej chorował na raka, zdiagnozowanego w październiku. Wszyscy uczestnicy lipcowej pielgrzymki do Medjugorje wspieraliśmy Andrzeja w chorobie – modlitwą i pomocą w leczeniu, duchową posługą sakramentalną udzieloną przez naszego kapłana. Śmierć naszego brata w takich okolicznościach była znakiem, że Maryja była przy nim w tej ostatniej godzinie i jest szczęśliwy.

Już w pierwszym dniu 29 grudnia mieliśmy niespodziankę. Uczestniczyliśmy w objawieniu dla Ivana na górze Podbrdo o godz. 22.00. Maryja przyszła radosna i szczęśliwa – dziękując nam za to, że jesteśmy. Prosiła nas o modlitwę za młodzież i rodziny, byśmy ewangelizowali młodzież, żyli orędziami. Oddałam wtedy Maryi śp. Andrzeja, jego żonę i dwójkę dzieci, by się nimi opiekowała. Czułam obecność Matki Bożej chociaż Jej nie widziałam, bo nie jest mi to potrzebne by wierzyć. Czułam również obecność Andrzeja i że jest szczęśliwy, a Beata – żona zmarłego – i dzieci są bezpieczne w Sercu Maryi.

Na drugi dzień we Wspólnocie Błogosławieństw, gdzie mieliśmy zawierzenie Matce Najświętszej spotkałam Michała, który był ze mną na pielgrzymce do Medjugorje w październiku. Chłopak, który pragnie poświęcić się Bogu w zakonie. Już nawet był w zakonie przez miesiąc, by rozeznawać szukając jaka jest jego droga, ale powiedziano mu, że potrzebuje uporządkować swoje przeszłe życie i wtedy dopiero bez obciążeń, mógłby podejmować decyzje oddania się Bogu. W październiku toczył więc ogromną walkę co zrobić ze sobą. Jest dzieckiem adoptowanym i nie wiedział kim są jego rodzice. Po tej pielgrzymce postanowił odnaleźć rodzoną mamę. Pracował dotychczas za granicą, postanowił więc wrócić do kraju na stałe. W tym samym czasie -jak się później okazało- jego rodzona mama również wróciła po kilkunastu latach do Polski. Michał odnalazł mamę, porozmawiali. Okazało się, że ma jeszcze brata. Spotkały się obie mamy – rodzona i ta adoptująca. Wzajemne przebaczenie. I na tę pielgrzymkę sylwestrową obie mamy przewiozły synów po to, by obaj pojechali do Maryi do Medjugorje. A w przyszłości mama rodzona Michała ma zamiar również odbyć pielgrzymkę do Królowej Pokoju.

Wielu z  nas czuło obecność Maryi w różnych miejscach na Podbrdo, na górze Kriżevać, w czasie nabożeństw. Na górze Podbrdo wielu czuło obecność Maryi w sercu, Jej prowadzenie; niektórzy słyszeli w sercu Jej głos, kilku widziało postać Matki Bożej. Jak dla mnie –podkreślam- nie te cuda są najważniejsze. Ważne czy moje serce się nawraca i zmienia, czy bardziej kocham i pełnię wolę Bożą. Ale nie mniej jednak, takie znaki umacniają również naszą wiarę. Jedna pani czuła gorąco pod stopami, szła w samych cienkich rajstopach po tej górze, była wyraźnie prowadzona przez Maryję, otrzymywała wskazówki, gdzie ma stanąć, na jaki kamień. Inny z pielgrzymów – Mateusz szedł na boso i czuł zimno (tak jak w zimie:), chciał już zrezygnować z wędrówki na boso, zatrzymał się i zastanawia się czy nie założyć butów. Przyfruwa mały kolorowy ptaszek i siada u jego stóp. Patrzą na siebie, Mateusz na ptaszka, a ptaszek na niego. Nie chciał go spłoszyć więc delikatnie zrobił krok do przodu, a ptaszek za nim. Mateusz kolejny krok a ptaszek dalej za nim i tak kilkanaście metrów, aż wytrwał w tym kroczeniu na boso do końca. Bóg posługuje się całą naturą, by do nas przemawiać.

Pogoda w Medjugorju była o tej porze wyjątkowo zimna. Ostatnio taka pogoda była podobno 15 lat temu – wg. relacji mieszkańca Medjugorje.  Do 1 stycznia było -11 stopni C, wiał wiatr 60 km/h, ale cały czas świeciło pięknie słońce, taka pogoda – mieliśmy przekonanie – dawała obraz walki duchowej jaka toczy się na świecie. W naszym pensjonacie mieliśmy cieplutko, jak u Mamy:) Z dniem 1 stycznia 2015r. kiedy to obchodzimy uroczystość św. Bożej Rodzicielki – światowy dzień modlitw o pokój – cała przyroda zaczęła się wyciszać,  nagle mróz zniknął. Pojawiła się temperatura +5 stopni C. Zaś 2 stycznia kiedy to byliśmy na objawieniu świeciło nadal słońce i było ciepło.

Na Górze Kriżevać miało miejsce swoiste wydarzenie – odprawiliśmy w skupieniu drogę krzyżową. Następnie trwaliśmy na szczycie przez pół godziny modląc się gorąco. Szukałam ciszy i prosiłam Pana Jezusa o słowo z Biblii. Co chwilę ktoś prosił o zdjęcie, a ja nie mogłam się pozbierać i wyciszyć. Uciekłam na sam szczyt w nadziei, że wreszcie tam „ukradnę” kilka minut ciszy. Wtem podchodzi do mnie Mateusz (ten z wcześniejszej historii) i mówi „po dzisiejszym dniu już jestem pewien, że zostanę kapłanem”. Poczułam ogromną radość. Rok  2015 jest przecież Rokiem Osób Konsekrowanych. Oddaliłam się jeszcze bardziej i wreszcie otworzyłam Pismo Św. na słowach z księgi proroka Jeremiasza Jr 1,4-10:

„Za czasów Jozjasza Pan skierował do mnie następujące słowo: «Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, poświęciłem cię, nim przyszedłeś na świat, ustanowiłem cię prorokiem dla narodów».

I rzekłem: «Ach, Panie, Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!»

Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: „Jestem młodzieńcem”, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić», mówi Pan.

I wyciągnąwszy rękę, dotknął Pan moich ust i rzekł mi: «Oto kładę moje słowa w twoje usta. Spójrz, daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał, byś niszczył i burzył, byś budował i sadził.”       Zrozumiałam natychmiast, że to słowo było nie tylko dla mnie, ale także dla Mateusza i że na wszystko jest czas, to był właściwy moment, żeby otworzyć Biblię, po rozmowie z Mateuszem.  Aktualnie od 1 września 2015r. Mateusz jest w zakonie OO. Oblatów Matki Bożej Niepokalanej.  (grudzień 2014r)

MARYJA – CIESZY SIĘ POGOTOWIEM MODLITEWNYM KRÓLOWEJ POKOJU

Nie wiedziałam nic o ,,Pogotowiu Modlitewnym Królowej Pokoju.” Po jednym ze spotkań, na którym była o tym mowa nie dałam jednoznacznej odpowiedzi jak odpowiem na to zaproszenie Maryi. Te wypowiedziane słowa jednak we mnie pracowały. Wchodząc do kościoła na Eucharystię miałam przynaglenie powiedzenia o tym konkretnej osobie. Kiedy podeszłam do tej pani zaczęłam mówić o Królowej Pokoju, o Pogotowiu Modlitewnym, o tym, że jeżeli ma jakąś troskę serca to są takie osoby, które będą zanosić ją przed tron i na ręce Maryi. Była bardzo poruszona tym co usłyszała, twierdząc, że jest niegodna, łzy jej leciały po policzkach… Zaczęła odmawiać akt zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Następnego dnia wpisałam do Pogotowia jej intencję tak jak została sformułowana.
I zaczęły się cuda. Tej samej nocy przyśniła się jej Matka Boża w purpurowej sukni, ręce miała wzniesione do nieba. Stała wzniesiona wśród dużego tłumu, bardziej z  boku, który klęczał ze złożonymi do modlitwy rękami. Matka Boża ogarniała wszystkich swoim wzrokiem, jednocześnie kierowała go w stronę nieba. Była bardzo blisko ludzi. Nad Jej głową unosiła się gołębica. W czasie tego snu pani Irena doświadczyła jakby przeszedł przez nią prąd. Mówi, że tego obrazu nie zapomni.  Modli się otrzymaną modlitwą i jest jej wierna, czuje ulgę kiedy ją odmawia. Wewnętrznie jest bardziej spokojna jak mówi. Kiedyś była rozżalona i smutna. Teraz jest bardziej uśmiechnięta, radosna mimo trosk i kłopotów. Zaczęła zawiązywać się głęboka więź między nią a Matką Bożą, bo wcześniej tej relacji nie było, był tylko Pan Jezus.
Zastanawiał mnie purpurowy kolor sukni, nigdy nie słyszałam o tym, by Maryja tak była ubrana. Szukając u źródeł- purpura oznacza godność króla, Matka Boga-Królowa.
Pisząc to świadectwo jeszcze jedno przynaglenie nurtowało moje serce, by zobaczyć kiedy była napisana intencja. Sprawdziłam było to 2 grudnia 2014r. – czas trwania w nowennie do Niepokalanego Poczęcia, a również w dzień objawień.
Cytuję zdania z objawień, które łączą się z tym co zobaczyła pani Irena:
,,Ale Ja jestem waszą Matką. Jestem w Królestwie, ale również z wami. Mój Syn ponownie posyła Mnie, abym wam pomogła.”

Całość orędzia: „Drogie dzieci!
Zapamiętajcie, mówię wam, miłość zwycięży. Wiem, że wielu z was traci nadzieję widząc wokół siebie cierpienie, ból, zazdrość, zawiść… Ale ja jestem waszą Matką. Jestem w Królestwie lecz również tutaj z wami. Mój Syn ponownie posyła mnie, abym wam pomogła. Dlatego więc nie traćcie nadziei, lecz naśladujcie mnie, gdyż zwycięstwo mojego serca jest w imieniu Bożym. Mój umiłowany Syn myśli o was tak jak zawsze myślał. Wierzcie Jemu i żyjcie Nim. On jest  życiem świata. Moje dzieci, życie moim Synem oznacza życie Ewangelią. To nie jest łatwe. To oznacza miłość, wybaczenie i ofiarę. To oczyszcza i otwiera Królestwa. Pomoże wam szczera modlitwa, która nie zawiera się w słowach, lecz jest sercem wypowiadana. Podobnie jak post, który oznacza miłość, wybaczenie i ofiarę. Dlatego więc nie traćcie nadziei, lecz naśladujcie mnie. Ponownie proszę was byście modlili się za swoich pasterzy, by zawsze wpatrywali się w mojego Syna, który był pierwszym Pasterzem świata i którego Rodzina była całym światem. Dziękuję wam.”

Spisałam to świadectwo w imieniu Pani Ireny, która potem z wielkim wzruszeniem i łzami czytała to świadectwo. Łzy ciekły jej po policzkach, nie mogła ich powstrzymać.W momencie, kiedy doszła do słów z orędzia Matki Bożej, przestały płynąć w jednej chwili. Dokończyła czytać nie płacząc. Doświadczyła niesamowitego duchowego spotkania, tego zapewnienia, że Matka Boża przychodzi, by jej pomóc, że jest posłana przez Syna. Radość rozpaliła jej serce mówiąc, że jest bardzo szczęśliwa, że to kolejny cud. Teraz wierzy sercem, że nie jest sama.
Dziękuję Panu Bogu i Matce Bożej Królowej Pokoju, że w tym szczęściu dane mi było uczestniczyć i przy  pomocy łaski napisać świadectwo.
Urszula. (kwiecień 2015r.)

Figura Matki Bożej z Medjugorje, która została przywieziona w październiku 2014r. do parafii św. Józefa, gdzie stacjonuje PMKP. Ma czerwonawą suknię. Były wątpliwości czy właśnie tę figurę kupować, ale teraz jest pewność, że przecież to figura Królowej Pokoju. I że to właśnie sama Maryja ją wybrała.

MARYJA PRZYSYŁA DO POGOTOWIA SWOJE UMIŁOWANE DZIECI – PEREŁKI

Pewna osoba szukała jakieś wspólnoty i wpisała w Internecie hasło – Jezus Miłosierny – trafiła na Pogotowie Modlitewne Królowej Pokoju. Zaczęła czytać o Wspólnocie i od razu poczuła pokój, radość i przyjaźń. Ucieszyła się również, że kapłan – opiekun Pogotowia codziennie błogosławi wszystkich członków Pogotowia i przysyłających modlitwy. Poczuła, że to jest jej Wspólnota.

Pan Bóg przysyła osoby cierpiące, chore na raka lub inne ciężkie choroby. A każda taka osoba jest skarbem dla Maryi. Ważne gdy jeszcze stara się przyjąć – całą wolą swoją- dane jej cierpienie i KONIECZNIE CODZIENNIE w Akcie Zawierzenia oddać je Matce Bożej, by przeszło przez filtr Jej Serca i przyniosło zbawienie wielu. TO BARDZO WAŻNE. Vicka zapewniła kiedyś, gdy jej mama prosiła o zabranie córce cierpienia – Vicka odpowiedziała: mamo gdybyś wiedziała jakie łaski spływają na świat, przez to, że przyjęłam to cierpienie, nigdy nie odważyłabyś się prosić o zabranie go.

W Pogotowiu posługuje niepełnosprawny Brat, który z powodu niepełnosprawności (jest na wózku, bez jednej nogi z cukrzycą) został odrzucony przez najbliższą rodzinę. Groziła mu bezdomność, miał próbę samobójczą, a z pomocą przyszli mu dwaj mężczyźni, który go przygarnęli. Kocha Maryję i służy Jej pisząc blogi maryjne i prowadząc bibliotekę.

Te osoby są perełkami, bo przez ich cierpienie Maryja może skuteczniej działać ratując miliony dusz ludzkich. Dziś jest nam ciężko, ale po śmierci będzie niebo i radość nieskończona, że byliśmy przedłużeniem rąk Maryi. (czerwiec 2015r)

UWOLNIONY Z NAŁOGU SEKSUALIZMU BĘDĄC CZŁONKIEM PMKP

Wczoraj zostałem uwolniony z ogromnego 23-letneigo zniewolenia duchowego oraz uzdrowiony ze złych skłonności. BÓG ZAPŁAĆ ZA MODLITWĘ ! Przeżycia i modlitwy Grupy Modlitewnej Królowej Pokoju i przeprowadzenie dwóch nowenn pozwoliło mi jaśniej spojrzeć na mroki mojego życia. Oczyściło się moje serce zauważyłem, że moja wiara była powierzchowna i to rodziło ogromny ból. Teraz wiem, że szczera spowiedź i walka z nałogiem seksoholizmu jest trudna, ale o wiele łatwiejsza, chodzę na mitingi, pracuje w grupie nad swoim uzależnieniem. Udzielam się charytatywnie na rzecz zakonu – jestem ogrodnikiem. Wreszcie po 23 latach ciemności ujrzałem nadzieję na bliskość prawdziwą Boga i Maryi, im powierzam całe swoje życie, swoje słabości. Modlę się za osoby cierpiące w Grupie Modlitewnej i sam  proszę o modlitwę. Szczęść Boże ! i dziękuję za wspólną modlitwę ma ona ogromną moc zmiany naszego życia czego sam doświadczyłem. Pogody Ducha.    (wrzesień 2015r)